Koszty rejsu po Sardynii – Italia by Natalia

Wynajem jachtu wraz z dodatkowymi usługami, takimi jak ręczniki, pościel, silnik do pontonu, SUP czy usługi skipera są zdecydowanie największym kosztem rejsu, ale nie całościowym. Do tego należy doliczyć wyżywienie, postoje w marinach czy ewentualnie zwiedzanie okolicy. Właśnie o tych kosztach chciałabym opowiedzieć na przykładzie tygodniowego rejsu wzdłuż północno wschodniego wybrzeża Sardynii, który wraz z grupą przyjaciół oraz wynajętym skiperem odbyliśmy w pierwszej dekadzie czerwca.

Założyliśmy z góry, że najlepiej zrobimy zaopatrując się w potrzebne produkty spożywcze jeszcze przed wypłynięciem. Wybraliśmy się zatem do supermarketu w Olbii z zamiarem zrobienia zapasów na cały rejs. Założyliśmy, że gdy zajdzie taka potrzeba, to będziemy dokupować pojedyncze brakujące produkty, ale to co można kupić taniej w dużym mieście, to zabierzemy ze sobą. Byliśmy przekonani, że to najbardziej ekonomiczne rozwiązanie. Czy słusznie? Z czasem okazało się, że te same produkty w sklepach w odwiedzanych przez nas marinach były tylko nieznacznie droższe. Co więcej, robiąc zakupy daliśmy się ponieść emocjom i kupiliśmy zbyt dużo jedzenia. Łącznie zapłaciliśmy 480 euro. Gdybyśmy żywili się tylko na jachcie, to wykorzystalibyśmy niemal wszystkie produkty i z pewnością konieczne byłyby niewielkie zakupy uzupełniające w drugiej części rejsu.

Do mariny Punta Nuraghe, w której czekał na nas jacht, dojechaliśmy taksówką. Dziewięcioosobowy bus z dużym bagażnikiem za pokonanie dystansu 18 km wyliczył 80 euro. Byliśmy pełni obaw, czy nasze ogromne zakupy zmieszczą się na łodzi i dadzą pochować w szafkach i lodówce. Okazało się, że nie tylko upchnęliśmy wszystko bez problemu, ale zostało jeszcze trochę miejsca. Nasz jacht Dufour 430 okazał się bardzo pakowny, pełen schowków ukrytych m.in. w podłodze i pod siedzeniami. Tak obładowani wypłynęliśmy z założeniem, że częściowo będziemy się żywić gotując na łodzi, a częściowo stołując w restauracjach. Nie mieliśmy w planie żadnego zwiedzania na lądzie, chcieliśmy maksymalnie wykorzystać jacht i cieszyć się pięknem morza.

Koszty rejsu i ceny w restauracjach.

Odwiedziliśmy łącznie trzy mariny, z czego w jednej spędziliśmy aż trzy noce. Chodziliśmy zarówno na pizzę, jak i do dobrych restauracji serwujących owoce morza. Byłam zaskoczona, że ceny nie odbiegały znacząco od cen w restauracjach w innych częściach Sardynii. W jednej z restauracji zapłaciliśmy aż 80 euro za osobę, ale zaszaleliśmy z winem i owocami morza, w tym surowymi frutti di mare, które są kosztownym rarytasem. W innej restauracji owoce morza kosztowały już mniej, zapłaciliśmy około 45-50 euro za osobę. Tutaj muszę zaznaczyć, że we Włoszech nie wypada przy stole dzielić rachunku pod kątem tego, kto co i za ile zjadł oraz wypił. Włoskim zwyczajem rachunek dzieli się na równe części. Dodam jeszcze, że skiper nie dokłada się do rachunku, podobnie jak nie gotuje i nie zmywa po posiłkach przygotowywanych na jachcie. Gdy na kolację wybraliśmy się do pizzerii, rachunek oscylował w granicy 25-30 euro na osobę. Pizza to wydatek mniej więcej od 7 do 13 euro, w zależności od składników. Piwo to około 6 euro za dużą szklankę, deser to 6-8 euro. Duże lody w waflu to 4,5 euro, cappuccino w barze serwowane do stolika to 2,5 euro, podobnie jak włoski rogalik z nadzieniem, czyli cornetto.

koszty-rejsu

Ponieważ z uwagi na wysoką falę przez jeden cały dzień byliśmy uziemieni w marinie, to części ekipy wybrała się na wycieczkę zwiedzić Nuraghe, starożytną budowlę bardzo charakterystyczną dla obszaru Sardynii. Zamówiliśmy taksówkę, której koszt za kurs (20 km w jedną stronę) wraz z postojem na miejscu wyniósł 80 euro. Bilet wstępu na teren Nuraghe San Pietro kosztował 4 euro za osobę. Za postój w marinach wraz z ładowaniem akumulatorów i uzupełnianiem zapasów wody płaciliśmy nie więcej niż 50 euro za dobę.

koszty-rejsu

Podsumowując muszę przyznać, że nasze zakupy okazały się zbyt duże. Zużyliśmy około 70% tego co przywieźliśmy z Olbii, a około 30% produktów – nieotwartych – przekazaliśmy pracownikom operatora jachtu. Dlatego mogę doradzić, aby na zakupach przed rejsem nie dawać się ponieść emocjom, a przed wyjściem do sklepu omówić temat ze współtowarzyszami podróży oraz przygotować listę, choćby ogólną. Nie bójcie się też cen w sklepach w marinach, bo choć są trochę wyższe, to nie są to różnice bardzo znaczące. Lepiej z ekonomicznego punktu widzenia dokupić coś za wyższą kwotę niż oddać ogromną siatkę niewykorzystanych produktów. Kto chciałby maksymalnie zaoszczędzić, ten może z powodzeniem postawić wyłącznie na żywienie na jachcie. Świetnie wyposażona kuchnia i grill na górnym pokładzie pozwoliły nam przygotowywać pyszne i różnorodne posiłki. Tak naprawdę chodziliśmy do restauracji bardziej z chęci zejścia na ląd i wieczornej rozrywki.

Z żeglarskim pozdrowieniem
Natalia z Italia by Natialia

Katarzyna Podgórska

YACHTIC team brings up problems and issues which our clients encounter when chartering a yacht. We detail here formal questions related to the reservation process, charges, and deposit as well as those more related to the voyage itself, such as what to take, what to see in a particular region, or how to prepare for the voyage.
Follow Me:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sign up to our newsletter!