Bądź gotów na awarie na jachcie

Widzimy już wyraźnie główki portu. Kapitan jest przy sterze. Odpala silnik. Ustawia jacht na wiatr. Morze jest spokojne. Wiatr, najwyżej dwójka.  Zwijamy genuę, po chwili zrzucamy grota. Silnik pracuje równo. Na jałowym biegu. Kończę z Tomkiem taklować grota i słyszę, że silnik ryczy. Odwracam się i łapię zdziwione spojrzenie Mirka. Po chwili widzę, że kapitan obraca się i patrzy za rufę. Pomimo wysokich obrotów silnika, śruba się nie obraca. Patrzę na kapitana. Spogląda na zegarek. Po chwili mówi, żeby rozwinąć genuę.

Wszystko pod kontrolą

Odbijamy w prawo. Płyniemy teraz wolno wzdłuż brzegu. Wszyscy jesteśmy na pokładzie. Jest nas siedmioro, wszyscy patrzymy na Mirka, jest doświadczonym kapitanem. Marszczy czoło i w charakterystyczny sposób mruży oczy. Jakby się uśmiechał. „Wchodzimy”– decyduje. Każe przynieść jeszcze raz locję. Sprawdza topografię portu. Potem rozdziela zadania. Ja sprawdzam windę kotwiczną. To ostatnia deska ratunku. Będziemy wchodzić do portu, który kończy się kanałem i mostem zwodzonym. Jeśli nie uda się zacumować, rzucimy kotwicę. Na dziobie jesteśmy w trójkę. Tomek na desancie. Konrad poda mu cumę. Odbijacze już na obu burtach. Na rufie cumę buchtuje Sebastian. Mirek przy sterze. Widzę, że obok niego siedzi Darek ze śrubokrętem. Coś majstruje przy manetce biegów. Płyniemy baksztagiem na skrawku foka. Kapitan spogląda na zegarek i zwraca się do Aśki. Dziewczyna notuje. Mijamy główki portu. Będziemy musieli zatrzymać trzydzieści ton stali bez silnika.

Trzy praktyczne rady

To nie jest instrukcja co zrobić w razie awarii. To opis jednej z wielu sytuacji, jaka może się przydarzyć podczas rejsu. Jachty miewają awarie w najmniej oczekiwanych momentach. Czasem w środku nocy, czasem kilka razy podczas rejsu. Opisałem sam moment awarii, żeby zwrócić uwagę na trzy podstawowe rzeczy.

Najważniejsze: Zadbaj o bezpieczeństwo. Najpierw załogi, potem jachtu. Jeśli warunki są sprzyjające zawsze najlepiej zawinąć do portu. Tam można uzyskać pomoc.

Druga rada: Notuj. Dobrą praktyką żeglarską jest prowadzenie dziennika jachtowego. Choć na jachtach czarterowych najczęściej nie jest to wymagane, warto to robić choćby dla siebie. W zwykłym zeszycie. Kiedy dojdzie do awarii, będziesz miał materiał do stworzenia protokołu.

Trzecia rada: Mierz siły na zamiary. Dziś uprawnienia do prowadzenia jachtu łatwo zdobyć. Jeśli zaczynasz swoją przygodę z żeglarstwem, popływaj kilka lat z różnymi skipperami. Zawsze chętnie dzielą się swoim doświadczeniem. A w pierwszy rejs nie rzucaj się na nieznane wody. Popłyń tam, gdzie wcześniej zabrał cię doświadczony sternik. Wyczarteruj jacht, który znasz, którego wady i zalety nie są Ci obce. To może być jacht, na którym się uczyłeś lub tego samego typu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *